Autor: #AdminJulka

Rozdział 1.

 Zamrugałam. Gwiazdy. Księżyc. Wieczór. Ulica. Spojrzałam w dół i zobaczyłam moją małą rączkę w wytatuowanej dłoni Mac’a. Mocno ją uścisnęłam na co on odpowiedział uśmiechem. W jego błękitnych oczach dostrzegłam blask.
Miłość. Kochał mnie. Czułam to całym sercem.
Spacerowaliśmy po amerykańskiej ulicy w ciszy. No cóż… można to było nazwać ciszą jeżeli żadne z nas się nie odzywało. Miasto nie było ciche. W oddali było słychać klaksony aut, krzyki kierowców, głośne rozmowy, stukanie moich obcasów, śmiechy. Tutaj nigdy by nie było cicho.
Mimo, że szliśmy nierozmawiając, cieszyliśmy się wzajemnie obecnością. Staraliśmy się spotykać się jak najczęściej. Mac był na moich koncertach, robił sobie zdjęcia ze mną i moimi fanami, bawił się z pieskami, nawet mogłam zjeść go na Halloween. Był pyszny. Wiedziałam, że to ten jedyny.
Kiedy skręcaliśmyw bardziej ruchliwą uliczkę i przeszliśmy dosłownie 2 kroki, młody mężczyzna który dopiero co nas minął, zawołał:
-O Boże, Mac Millar! – I pobiegł do nas. Miał na sobie szarą bluzę i czarne dresy. Był nieco wyższy od mojego chłopaka. Zaróżowione policzki i ciężki oddech wskazywały na to że był czymś zmęczony albo … pijany.
Cofnęłam się ale mimo to uśmiechnęłam się. Było pózno. Przecież każdy mógł się napić.
-Stary, jestem twoim największym fanem. – wyznał mężczyzna. Odgarnął czarną, spoconą grzywkę i się szeroko uśmiechnął.
-Dzięki. Cieszy mnie to. – Mac na chwilkę puścił moją dłoń i obaj mężczyźni zamknęli się w męskim uścisku, jakby znali się od urodzenia. Po czym raper znowu wziął mnie za rękę.
-Co u ciebie? – zapytał.
-Jezu. Super. Właśnie Cię poznałem. Nie mogę uwierzyć. – powiedział podekscytowany, na co ja z Mac’iem zaśmialiśmy się. Było to nam znane. A dla mnie do tego urocze. – Idę na miasto do znajomych. Są urodziny dziewczyny mojego kumpla. – odparł, wskazując na ulicę gdzie było pełno barów i pub’ów. – To tam. Może chcielibyście pójść ze mną? – zaproponował.
Skrzywiłam się. Nie miałam ochoty na imprezy. Chciałam przejść się z chłopakiem w ciepły wieczór. Mac zauważył moją nieswoją minę i odpowiedział grzecznie:
-Może innym razem. Jestem teraz na spacerze z dziewczyną.
Chłopak spojrzał na mnie jakby dopiero co mnie zauważył.  Poprawiłam kucyka.
-O,Ariana Grande. Przepraszam, że się nie przedstawiłem. – Wyciągnął dłoń w moją stronę. – [K.J.]. Naprawdę mam farta, że spotkałem dzisiaj mojego ulubionego rapera i jego laskę.
Zamrugałam gwałtownie, ale nic nie powiedziałam. Teraz się tak mówi, więc nie miałam o co się denerwować.  Postanowiłam wziąć to jako komplement i się uśmiechnąć.
-Wystarczy Ari. – odparłam i uścinęłam lekko jego dłoń.
Odgarnął grzywe.
Chwilę postaliśmy w niezręcznej ciszy, dopóki Mac nie klapnął w się w udo i zawołał:
-No to my już idziemy. Miło było Cię poznać [K.J.]. Do następnego razu. – wyciągnął w jego stronę zwiniętą pięść, ale [K.J.] nie przybił „żółwika”tylko wpatrywał się ciemnymi oczami… we mnie. Dostrzegłam w nich coś niepokojącego… porządanie i rozbawienie. Przełknęłam głośno ślinę ale nie odwróciłam wzroku.
Nagle fan się głośno i chrapliwie roześmiał. Zaskoczona, aż się wzdrygnęłam.
-Nie no. Rozumiem Cię stary. Wiem przecież że chcesz… no, że wy… wiem że się… – Szukał właściwego słowa – pukacie. – szepnął, rzucając nam znaczące spojrzenie.
Aż zachłysnęłam się tą bezpośredniością. To był szczyt chamstwa i niedojrzalstwa. Skąd w ogóle takie pytanie? Ja się go nie pytałam czy ma dużego albo czy mu dobrze ze swoją dziewczyną. Mógł przynajmniej ująć to w inny sposób a nie tak przedmiotowo. Mógł w ogóle nie poruszać tego tematu.
Komentarz chłopaka bardzo zesłościł Mac’a. Znał mnie i wiedział doskonale jaka jestem i co w tej chwili czuje. Miałam ochotę przywalić [K.J.]
-Stary, idź do piaskownicy. Nie mam zamiaru dalej z tobą gadać. Najpierw naucz się zachować a później podchodz do kogokolwiek. – zwrócił mu uwagę mój chłopak.
-Mac, spokojnie. To normalne że ty z Arianą..-próbował go uspokoić ale wiedziałam, że jak dla Maca i mnie, jest już po rozmowie.
-Pieprz się. Nie twój interes. -warknął Mac. Odwróciliśmy się i ruszyliśmy szybkim krokiem pozostawiając chichoczącego chłopaka za sobą.
Szłam tak szybko, że sama siebie zadziwiłam że potrafię prawie biegnąć w szpilkach. Mac musiał trochę podbiegać aby dotrzymać mi kroku.
[K.J] potraktował mnie strasznie. Co on pieprzył? Jakim prawem wpychał się w prywatne życie moje i Mac’a. Co to miało być? Nie jestem żadnym przedmiotem tylko człowiekiem. Mężczyzni widzą w kobietach tylko kurę domową albo rzecz do zaspokojenia swoich potrzeb. Takie rzeczy zdarzają się często i nie tylko mi. To przerażające i obniża pewność siebie kobiety. Staram się zachowywać jak dojrzała kobieta kochająca swojego mężczyzne a on ją. Nie można traktować tak kobiet które nas urodziły o są Królowymi tego świata.
-Mogłem się z nim nie witać. – powiedział że skruchą Mac, przerywając ciszę.
Przestałam tak szybko iść i spojrzałam na niego z ukosa. Nie patrzył się na mnie tylko w dal, na ulicę.
-Przestań. To nie twoja wina. Był pijany.. i niedojrzały. Musisz się witać z fanami.- powiedziałam cicho. Nie chciałam żeby się obwniniał.
-Przepraszam Cię za niego. – W końcu na mnie spojrzał. W jego błękitnych oczach dostrzegłam szczerość i miłość jaką mnie darzył. Stanęliśmy a ja mocno do niego przywarłam. Gdyby nie szpilki ledwo co siegałabym mu do podbródka.
-Nie masz za co. Naprawdę. – szepnęłam a po moim policzku spłynęła gorąca łza. Otarłam ją szybko, żeby Mac nie zauważył.
Czemu niektórzy mężczyźni tacy są?

 

3 komentarze

  1. Ola
    23 stycznia 2017 at 19:06

    Super! A będzie kontynuacja 2 rozdziału, był bardzo ciekawy

  2. #AdminPat
    24 stycznia 2017 at 03:03

    Już jest ❤

  3. Patrycja
    23 kwietnia 2017 at 02:31

    kiedy nowy rozdział?

Leave a reply

Twój adres email nie zostanie opublikowany.